głodnym być

Kiedy patrzę na wczesne zdjęcia z dzieciństwa widzę dziewczynkę przeważnie poważną, czasami uśmiechniętą, a przede wszystkim odżywioną.

Wbrew regułom komunizmu, pamiętam lodówkę wypełnioną jedzeniem. Wbrew logice, zapijaczony ojciec trwoniący dostatek, nie zwiastował pustej lodówki. Mimo, iż nic nie było w tamtych czasach, nie byłam kiedykolwiek głodna.

Wszystko się zmieniło po zmianie ustroju w kraju i po zmianie natężenia, nie tyle nałogu alkoholowego, ale przemocy rodziciela. Pomijając przemoc fizyczną i psychiczną, doszła nowa – ekonomiczna. Głód zaczął doskwierać, a w lodówce zadomowiła się pustka.

Czy to jest możliwe, by w roku 1997, czy w roku 2015, w naszym cywilizowanym kraju, chełpiącym się wieloma sukcesami na różnorodnych polach, w reflektorach nieujarzmionego konsumpcjonizmu, bywały dzieci głodne lub niedożywione? To jest nie tyle możliwe, a mające się bardzo dobrze zjawisko.

Czynników takiej sytuacji jest wiele: efekt stosowanej przemocy, pokoleniowa bieda, rodziny wielodzietne bądź niepełne, rodziny borykające się z niepełnosprawnością bądź ciężką chorobą któregoś z członków, bezrobocie, wzrost cen żywności i usług, nieporadność życiowa..

Dane Głównego Urzędu Statystycznego, na które powołuje się Polski Czerwony Krzyż, wskazują, że nadal 16% Polaków żyje na granicy ubóstwa. To ponad 2,5 mln ludzi. Tyle osób nie jest stać na kupno podstawowych artykułów żywnościowych.

W 2012 roku wskaźnik zagrożenia ubóstwem skrajnym wśród dzieci i młodzieży do lat 18 wyniósł ok. 9%, a osoby w tym wieku stanowiły prawie jedną trzecią populacji zagrożonej ubóstwem skrajnym, podczas gdy w populacji ogółem do tej grupy wiekowej należała mniej więcej co piąta osoba – wyjaśnia w raporcie Anna Bieńkuńska z Departamentu Badań Społecznych i Warunków Życia GUS.

 Wynika z tego, że 727 668 dzieci żyje w rodzinach, które na co dzień żyją w niedostatku i nie stać ich na zaspokojenie swoich wszystkich potrzeb, tj.: jedzenia, dachu nad głową, higieny i edukacji.

Ja odnoszę wrażenie, że zjawisko się nasila, zamiast się pomniejszać. To nie nastraja optymistycznie. A wszystkie inne akcje pomocy, które są równie szlachetne i potrzebne, blakną przy głodnym dziecku, być może mieszkającym zza moją, twoją ścianą.

A uczucie głodu jest dojmujące. Ja ciągle mam smak w ustach skręconych z głodu kiszek. Życie ratował ziemniak pod różną postacią, kapusta, dżem, pasztet, makaron, jajka.

Takie menu nie sprzyja rozwojowi młodego organizmu. Byłam przeraźliwie chuda, wszystkie ubrania wisiały na mnie i żyły własnym, odrębnym życiem. Przestały mi rosnąć piersi, zaczęłam miesiączkować bardzo późno, nieregularnie. Uzębienie szwankowało, bez wiedzy o nabytej genetycznie paradontozie. Często miałam mroczki przed oczami i kręcił mi się równie często oglądany świat.

Kiedy poszłam do lekarza, ten oceniając wyniki badań, wysnuł wniosek, że się odchudzam. Przepisał witaminy i kazał rano jeść coś słodkiego. A słodkie bywało rarytasem. Ja nigdy tego faktu nie skojarzyłam z niedożywieniem. Lekarz też nie.

Jak wygląda dzień życia dziecka głodnego? Może wyglądać podobnie jak mój, z dnia 19 lutego 1997 roku. Miałam 16 lat.

Niedługo umrę z głodu. Dzisiaj rano zjadłam tylko jedną kanapkę. Z pasztetem. Zjadłam kanapkę bez masła. Niestety nie było tego masła. Jestem zła na cały świat. Chce mi się płakać. Nasz kochany tatuś nie dał mamie pieniędzy. Od piątku mama nie robiła zakupów. W domu nie ma jeszcze papieru toaletowego, szamponu, mydła, pasty do zębów, proszku do prania, zapałek, poprzepalały się żarówki.

W poniedziałek nic nie jadłam od samego rana. W domu nie było chleba.. Nic.

Tata zrobił na obiad gołąbki z kaszą gryczaną, które specjalnie przypalił. Nie zjadłam ani jednego.

Dobrze, że przyjechała siostra cioteczna z Kazunia. Nocowała u nas i tata był zmuszony zrobić zakupy. Dopiero o ósmej wieczorem miałam w ustach jakieś jedzenie. Był to mój pierwszy posiłek w tym dniu.

Czuję, jak chudnę. Wydaje mi się, że się kurczę. Nie mam sił. Ledwo noszę plecak na swych barkach. Wydaje mi się, że byle wiaterek zdmuchnie mnie z powierzchni ziemi.

Jestem bardzo głodna i śpiąca. Czasami chciałabym zasnąć snem wieczystym i nigdy się już nie obudzić.

Wracając do tych gołąbków z kaszą gryczaną. Tata powiedział, że można nimi zapchać dupę.

Nie wiem, co jest bardziej upokarzające, uczucie głodu, wydzielanie po 5 zł na zakupy dla pięcioosobowej rodziny, pójście na próbną maturę bez śniadania, oblizujący swe wargi ojciec po wypiciu soku marchwiowego, którego nikomu nie dał, czy schowana skrzętnie przez niego czekolada.

Głód maszeruje w asyście biedy. Wyklucza nie jako poza społeczeństwo. Czułam się zawsze odstająca od reszty, a przede wszystkim niezrozumiana przez większość osób. Szukałam sprawiedliwości, ale nigdzie jej nie znalazłam. Sprawiedliwość nie przystaje z ludźmi pokiereszowanymi przez los.

Jak to się dzieje, że będąc niedożywionym, głodnym dzieckiem, obecnie wywalam, co miesiąc, jedzenie na kwotę 50 zł? Nie znajduję na to żadnego racjonalnego wyjaśnienia. Chciałabym ten absurd zniweczyć, pokonać, by móc przekazać tę kwotę na posiłek dla głodnego dziecka. Każdy wyrzucony produkt w otchłań czarnego worka, wywołuje u mnie wstyd.

Wstydliwe jest też to, że ośrodki pomocy społecznej kulawo, niekompetentnie i bezdusznie funkcjonują, a szkoły nie dociekają problemów uczniów i traktują ich zdawkowo. Te instytucje są powołane między innymi po to, żeby pomagać, a nie odpychać. Osoby tam pracujące nierzadko o tym zapominają, jak i o empatii, wskazanej w tychże zawodach.

Polska Akcja Humanitarna prowadząca program „Pajacyk” dożywia dzieci,

które z różnych przyczyn nie są objęte wsparciem ośrodków pomocy społecznej, a takiego wsparcia potrzebują. Program realizowany jest za pośrednictwem szkół i świetlic środowiskowych. W ostatnich trzech latach o taką pomoc wnioskowało 691 szkół, jednak środków wystarczyło dla mniej niż połowy z nich.

Ten wynik pokazuje, z jak dużym problem niedożywionych dzieci mamy do czynienia.

Możemy razem wspólnie ten wynik zmienić i sprawić, by zjawisko głodu i niedożywienia polskich dzieci przestał istnieć.

Od wczorajszego dnia do dnia 15 marca w sklepach Tesco w całym kraju odbędą się kwesty wolontariuszy PCK w ramach programu Godne Dzieciństwo. Pozyskane środki zostaną przeznaczone na finansowanie pomocy dzieciom z rodzin potrzebujących. Nadchodzą Święta Wielkanocne i możemy sprawić, by rodziny mogły je spędzić przy sutym stole.

Źródło: PCK
Źródło: PCK

Równie dobrym sposobem pomocy jest inna kampania, realizowana w ramach programu Godne Dzieciństwo przez PCK – Bardzo Dobre Maniery.

To program, który promuje

nowy układ sztućców na talerzu, który powie obsłudze restauracji, że skończyłeś posiłek i że chcesz za pośrednictwem restauracji przekazać 5 złotych, które zasilą konto PCK.

Na stronie znajdziecie listę restauracji, które wspierają i propagują akcję.

Można też dokonać wpłaty na konto: 56-1160-2202-0000-ooo2-5126-5880 z dopiskiem „Godne Dzieciństwo”.

Program „Pajacyk” prowadzony przez Polską Akcję Humanitarną można wesprzeć poprzez codzienne kliknięcie brzuszka pajacyka, dokonanie zakupów w Sklepie Przyjaciół PAH, przekazaniu swojego 1% –  KRS:0000136833, przekazaniu swoich punktów PAYBACK , czy darowizn na konto.

Natomiast od 20 do 22 marca odbędzie się w całej Polsce Wielkanocna Zbiórka Żywności organizowana przez Banki Żywności. Można dokupić więcej żywności robiąc zakupy i przekazać je wolontariuszom Zbiórki Żywności, którzy będą zbierać produkty w pobliżu kas sklepowych.

Mąka, olej, przetwory mięsne, warzywne i owocowe oraz słodycze to produkty rekomendowane.” „Żywność trafi do: hospicjów, domów samotnej matki, schronisk dla ofiar przemocy, noclegowni dla bezdomnych, jadłodajni dla ubogich, domów dziecka, świetlic środowiskowych. Z pomocy żywnościowej na święta skorzystają rodziny wielodzietne, osoby chore, samotnie wychowujące dzieci, bezdomne oraz żyjące w ubóstwie.

Zbiórka odbędzie się w sieciach handlowych: Auchan, Alma, Biedronka, Carrefour, Lidl, Kaufland, Stokrotka, Netto, Tesco, Real.

bwielkanocna2015
Źródło: Banki Żywności

Można również przekazać 1% Federacji Polskich Banków Żywności KRS: 0000063599. Można też kliknąć na stronie Wyklikaj Żywność w widoczną ikonę z produktem. Można też przekazać darowizny pieniężne. Numery kont znajdziecie tutaj.

Jeśli jest się klientem sieci Real i równocześnie uczestnikiem lojalnościowego „Programu Dziesiątka” zamienionego na punkty PAYBACK , można swoje zebrane punkty przekazać na konto Banków Żywności.

Każda pomoc, to jedna najedzona osoba.

W mojej historii na żart zakrawa to, że mój ojciec był piekarzem.

 

Do utworzenia tekstu posiłkowałam się danymi ze stron: Newsweek, Banki Żywności, Pajacyk PAH, PCK

  • To wpis w sumie tragiczny, bardzo prawdziwy. Napisze od razu. Nigdy głodny nie byłem. Ale wiem, że głód i bieda to jest problem i problem się nasilający. Dlaczego? NASTĘPUJE ROZWARSTWIENIE SPOŁECZEŃSTWA. Jest formacja rynkowa bliższa Brazylii a nie krajów skandynawskich. Gdzie po prawdzie jest socjalizm osiągnięty ewolucyjnie a nie rewolucyjnie. Teraz nie jestem głodny i biedny. ALE JUŻ SIĘ OBAWIAM WIEKU EMERYTALNEGO. Starszych ludzi przybywa bardzo szybko. To jest bardzo ciekawy temat ale nie na komentarze na blogu.
    Pozdrawiam serdecznie
    Vojtek

  • bambosza

    Masz rację Vojtku, że następuje rozwarstwienie społeczeństwa.
    Ja najbardziej obawiam się tego, że przez nisko płatne prace większość z nas zagrożona jest biedą, a w jej następstwie również głodem. Można dojść do perfekcji w gospodarowaniu pieniędzy, ale jak ma się niską wypłatę, a takową ma większość społeczeństwa, to wiele się nie osiągnie. Dlatego większość z nas kombinuje, pracuje na kilka etatów i ima się różnych zajęć. Państwo nie oferuje żadnej sensownej pomocy. Raczej to są sporadyczne doskoki pomocy doraźnej, nie zmieniające sytuacji osób. Państwo nie ma żadnych sensownych propozycji i rozwiązań dla swoich obywateli, by mogli zmienić swój byt. Nie wspomnę już o tragicznej polityce prorodzinnej. Ja na córkę dostaje tylko 77 zł zasiłku rodzinnego, które wystarcza na dwie paczki pieluch. To już samo mówi za siebie.
    Nie można liczyć na państwo, można liczyć tylko na siebie i mieć nadzieję, że będzie się miało szczęście i że po drodze się człowiek nie pochoruje ciężko, bo wtedy sytuacja robi się jeszcze poważniejsza.
    Gdzie my wszyscy mamy o takich problemach rozmawiać? Gdzie Vojtku?
    Pozdrawiam serdecznie
    Kinga

  • Poważny i ciężki temat. Brak mi doświadczenia i mam nadzieję, że nigdy go nie zdobędę. A co robić? Edukować siebie i dzieci, mądrze gospodarować pieniędzmi, dzielić się z innymi i mieć nadzieję, że jeśli kiedykolwiek będziemy potrzebować pomocy, to ktoś również nam jej udzieli.
    A rozmawiać trzeba – unikanie trudnych tematów nie powoduje, że znikną one z naszego życia.

    • Bambosza

      Tak, trzeba rozmawiać. Trudnych tematów nie można zamiatać pod dywan i udawać, że nie istnieją w naszej polskiej rzeczywistości.
      Takich doświadczeń nikomu nie życzę.

  • Żusta

    a no… mnie najbardziej poruszyło osobiste doświadczenie. Połączone bliskością krwi. Z perspektywy czasu wszystko wygląda inaczej. Nie wiem, czy tutaj ma coś wspólnego polityka prorodzinna. Niestety. Wiem jedno, ten który był kiedyś głodny, bo świadomie jego rodziciel nie dawał mu jeść, dopuszczał się przemocy. Ale czym innym jest sytuacja, w której ze względów na przemoc nie ma jedzenia, a czym innym sytuacja w której, rodzice nie mają pieniędzy, żeby to jedzenie kupić.

    • Bambosza

      Oczywiście to są dwa różne przypadki i przyczyny bycia głodnym. Niemniej takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. Społeczeństwo, w tym dzieci, żyjące w niedostatku jest niepokojącym zjawiskiem, które powinno dać do myślenia nam wszystkim, a w szczególności politykom.