ile kosztuje dziecko?

Pisząc roczne podsumowanie finansów z premedytacją pominęłam wydatki, które dotyczyły Bulby. Dlaczego? Bo wisienkę na torcie zostawia się na samym końcu. Z dużą przyjemnością, chcę wam oznajmić, szczególnie tym osobom, które wciąż się wahają, by zostać rodzicami ze względów finansowych, że to jest wymysł, który nijak ma się do rzeczywistości. Przerażenie, które przyszłym i potencjalnym rodzicom maluje się na twarzy jest bezpodstawne. I zaczynam żałować, że wcześniej skwapliwie nie prowadziłam budżetu, bo miałabym piękne porównania z trzech lat. Pogrzebię jeszcze w mych pięknych tabelkach i wyłuszczę z nich materiał dowodowy, że nie jest źle mieć potomka, który w obiegowej opinii, wieści widmo bankructwa rodziców.  Zatem, ile kosztuje dziecko w trzecim roku jego życia? Jaki jest roczny koszt jego utrzymania?

Roczny koszt utrzymania dziecka w trzecim roku życia. Ile kosztuje dziecko?

W naszym wypadku jest to 4055,82 zł! Kwota niewiarygodna. Aż sama się dziwię.

Co się złożyło, że tak niewiele wyszło? Na pewno odpieluchowanie Bulby. Pożegnała się z pieluszkami definitywnie w lipcu. Równocześnie zmniejszyła się ilość kupowanych chusteczek nawilżających i kremu na odparzenia. Ale największym sukcesem jest to, że poszukiwałam ciekawych promocji i obniżek, by kupić w niższej kwocie ubrania i buty. Buszowałam też w sklepach z tanią odzieżą, ale w Warszawie nie znam tyle ciekawych miejscówek. Nie to co w Krakowie.

Pomimo starań, ewidentnie widać jak zwiększenie podatku na dziecięce artykuły, drenuje kieszeń. Podobnie jest z zabawkami. Jaka idea przyświecała posłom jak przepychali tę ustawę, to nie wiem. Nie ma tragedii, ale milsza byłaby stara stawka VAT i trzeba mieć na uwadze fakt, że nie mam fioła, by moje dziecko chodziło tylko i wyłącznie w firmowych rzeczach. Zachowuję w tym umiar i rozsądek. W kwestii zabawek wolę nawet dopłacić za porządnie wykonany przedmiot, bo nadziałam się na kilka min. W tym roku spróbuję więcej rzeczy odkupywać z drugiej ręki.

Z kolei na rozrywkę najwięcej poszło pieniążków na karuzele i inne ustrojstwa czyhające w galeriach handlowych. Nie korzystałam z wielu płatnych atrakcji dostępnych w stolicy, bo oferuje ona dużo interesujących, darmowych dla dzieci rozrywek. Do wyboru, do koloru, a summa summarum Bulba i tak preferuje, i najlepiej się bawi na placu zabaw.

W podanym zestawieniu nie ma lekarstw. Dlaczego? Po prostu nie pomyślałam, żeby rozdzielić te wydatki. Nie ma też w zestawieniu jedzenia, bo jest mi ciężko przeliczyć posiłek, który zjadła w niewielkiej ilości trzyletnia istota. Mając na uwadze, że wcześniej moje dziecko lubowało się w soczkach i wodach smakowych, oscyluję, że co miesiąc mogła to być kwota w granicach 200 zł. Dodam, że średnia kwota wydawana na żywność w miesiącu na jedną osobę wyszła 364,84 zł. Czy Bulba aż tyle mogła zjeść? Doprawdy nie wiem.

Średnia, miesięczna kwota wydawana na Bulbę to 338 zł. Dodawszy do tego kwotę 200 zł, wydaną na jedzenie, którą przyjęłam i kwotę 19 zł, wydaną na lekarstwa (średnia przypadające na jedną osobę w miesiącu), otrzymałam piękną sumę 557 zł. Pomnażając ją przez 12 miesięcy, wyszła kwota 6684 zł. Tyle łącznie wygenerowała ma córka.

Oczywiście trzeba mieć na uwadze, że bywają miesiące bardziej generyczne (u nas był to marzec – 669,14 zł) lub mniej (w naszym przypadku listopad – 26,65 zł). Niemniej nie jest tak źle jak się wszystkim wydaje. Zachowując trzeźwość myślenia, widmo bankructwa się oddala 😉 Brzmi to optymistycznie dla osób bezdzietnych, które mają czarne wizje przyszłości. A dla tych co mają dzieci, jak ja, satysfakcjonująco i obiecująco na ten rok.

Wcale nie jest źle moi mili. Prawda?

Dla tych osób, co mają duże wątpliwości, przypomnę teksty, w których opisywałam wyprawkę dla dziecka i do szpitala:

Przekonacie się, że wielu rzeczy nie warto gromadzić na zapas. Dowiecie się jak można zmniejszyć poniesione wydatki, na kolejne drobiazgi dla dziecka i ograniczyć zapędy zakupowe.